czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział 7 część 2 "Ja i Jerome jedziemy do jego taty."

Kochała go. Ale jego to chyba nie obchodziło. Patrzyła jak chodzi z Marą za rękę i żałowała, że wyjechała w zeszłym roku. Ale jej babcia była chora. Co innego mogła zrobić?
Teraz leżała w łóżku myśląc o czasach, kiedy go poznała, kiedy się w nim zakochała i kiedy zaczęła z nim chodzić. Leżała tak i nie wiedząc kiedy, zasnęła.

Idę przez las, gdy nagle wchodzę na piękną i wielką łąkę. Nie rozumiem, gdzie jestem, ale wiem jedno- coś mi tu nie pasuje. Znam okolice Domu Anubisa jak własną kieszeń i nie potrafię uwierzyć w to, że jest tutaj taka łąka.
-Nino.-mówi ktoś. Jak na komendę odwracam się. Na ławce, która wzięła się nie wiadomo skąd siedzi Sara.
-Saro, co ty tu robisz?-pytam i siadam obok niej.-Przecież... ty... n-nie żyjesz...-jąkam się.
-Wybrana, muszę przekazać Ci ważną wiadomość.-mówi i łapie mnie za rękę.-Słuchaj mnie uważnie.

Tam gdzie wielu leżeć może,
Kilkoro najważniejszych bardziej w głąb wejść może,
Potrzebni Ci będą wszyscy przyjaciele,
Lecz dwoje z nich odejdzie w najmniej spodziewanym momencie,
Pojawią się nowi i szybko zaaklimatyzują,
A jeden z nich- Potomkiem Anubisa zwany- będzie musiał wybrać
między złymi, a dobrymi zamiarami,
Zaufać mu możecie, pomoże wam w biedzie.

-C-co to znaczy?-pytam i łapię Sarę jeszcze mocniej za rękę.-Wytłumacz mi to, proszę Cię!
-Nie mogę, ale przyjaciele Ci pomogą. Musisz wiedzieć, że w głębi miejsca z wiadomości pewne osoby będą musiały zmierzyć się ze swoimi największymi lękami. Jeśli przejdą, na końcu drogi znajdą element Laski Anubisa.
-Ale skąd mogę wiedzieć, kto może wejść do tego całego miejsca?
-Osoba, która zgadnie jakąś część wiadomości, dostanie medalion, ale nigdy nie wiadomo, czy ma on należeć do tej osoby. W tym najważniejszym dniu wszystko się wyjaśni.
-A kiedy nastąpi ten dzień, Saro?
-W noc poprzedzającą ten dzień przyśnię Ci się. Lecz musisz wiedzieć, że nigdy nie wiadomo, kiedy ten dzień tak naprawdę nastąpi. Mój czas się kończy, Wybrana. Do zobaczenia.-mówi i wstaje. Ja również i przytulam ją.
-Dziękuję, za wszystkie informacje, Saro. Tęsknię za tobą...
Sara chce coś powiedzieć, ale nagle rozpływa się, a ja błądzę dalej po pięknej łące w nadziei, że może znajdę znajomy Dom Anubisa...

Godzina 07:00. Dziewczyna usłyszała melodię swojej ulubionej piosenki, otworzyła oczy i w 
myślach powiedziała sobie treść wiadomości Sary oraz inne ważne informacje.
-Nino, pobudka!-krzyknęła Amber i usiadła na łóżku przyjaciółki.- Spałaś dzisiaj bardzo spokojnie. To co Ci się śniło?
-Sara.-mówiąc to dziewczyna uśmiechnęła się promiennie,
-Jak to śniła Ci się Sara?-powiedziała Amber równo z Patricią, która weszła do pokoju ubrana w mundurek.
-Ja.. s-sama nie wiem... No, po prostu, przyśniła mi się...
-Ale o czym mówiła?
-Cóż... mamy zagadkę do rozwiązania...
-Jej!-pisnęła Amber.- Sibuna w akcji!
-Trzeba zwołać zebranie, ale tym razem potrzebni nam są wszyscy mieszkańcy Domu.
-Jak to?-spytała Patricia.- Przecież doskonale wiesz, że nie powinniśmy narażać wszystkich. I  tak wystarczająco dużo osób wie o Sibunie.
-Pat, ja też nie chciałabym narażać wszystkich, ale taka jest "przepowiednia".
-Ugh... mówi się trudno...
-Emmm.... Zaklepuję łazienkę!-wykrzyknęła Nina.
-Co?! Nie!-zaczęła się kłócić Amber, ale na niewiele się to zdało, ponieważ Wybrana wzięła szybko mundurek w rękę i wybiegła z pokoju.
-No świetnie...-mruknęła blondynka.

 Wszyscy byli już na śniadaniu, gdy nagle ktoś wszedł do Anubisa.
-Emmm, Trudy, kto to może być?-spytała Mara.
-Sama nie wiem, gwiazdko.-odpowiedziała zszokowana gospodyni.
-Dzień dobry.-do salonu weszły dwie dziewczyny. Jedna z nich była ubrana w skórzaną kurtkę, czarną bokserkę, ciemne dżinsy i tego samego koloru co bokserka conversy, a druga w kremową sukienkę i takiego samego koloru baleriny. Obie miały kruczoczarne włosy, ale dziewczyna w sukience miała je dłuższe.
-K-Kate? Maggie?-powiedziały równo zdziwione Patricia i Joy.
-Patricia?! Joy?!-wykrzyknęły dziewczyny.
-O Mój Boże, Kate, jak ja Cię dawno nie widziałam!-powiedziała Patricia.

-Patricia, tak bardzo tęskniłam!-krzyknęła uradowana Kate i przytuliła starą przyjaciółkę.
-Skąd wy się tu wzięłyście?-spytała zszokowana Joy.
-No, cóż... od dawna starałyśmy się o miejsce w tej szkole, a tu proszę- wczoraj zadzwonili do nas i powiedzieli, że się dostałyśmy. Ja będę mieszkała tutaj, a Maggie w Domu Izydy.
-To świetnie!-pisnęła Amber.-Tylko, że my was nie znamy...
-Ah, no tak! Ja jestem Kate Blest, a to moja młodsza siostra Maggie.
-Już nie przesadzaj, to tylko rok!-oburzyła się Maggie.-A wy to...?
-Oh, no tak! Ja jestem Amber.-powiedziała blondynka i ręką pokazywała wszystkich.- Alfie, Jerome, Eddie, Fabian, Mara, Nina no i ja. A Joy i Patricię już poznałaś.
-Emmm, tak, dzięki.
-Ah! To Trudy, nasza opiekunka, a Victor... jest w swoim gabinecie.
-Witajcie gwiazdki.-zaczęła wesoło Trudy.- Jestem Trudy Rehmann, opiekunka tego Domu. Ale... skąd wy się tu wzięłyście? Przecież Dom Anubisa jest pełen i...
-No, nie zupełnie...-zaczęła niepewnie Joy. Nagle wszystkie oczy zwróciły się na nią.
-Co masz na myśli?-spytała Patricia.
-Bo... Ja i Jerome jedziemy do jego taty. Pan Clarke zachorował i chcemy się nim zaopiekować.
No tak!-pomyślała Nina i powtórzyła wers przepowiedni.- 
Lecz dwoje z nich odejdzie w najmniej spodziewanym momencie, pojawią się nowi i szybko zaaklimatyzują. Chodzi o Katie! Ale gdzie druga os... Nagle drzwi Domu Anubisa ponownie się otworzyły.
-Kogo znowu licho niesie?-warknęła pod nosem Patricia. Do salonu wszedł przystojny chłopak, a Nina i Eddie momentalnie poczuli się inaczej. Eddie'mu coś nie pasowało. Podszedł do swojej dziewczyny i spojrzał na nią niepewnie. Ona zrozumiała momentalnie- coś jest nie tak.
-A ty to kto?-powiedziała oschle Williamson i spojrzała oskarżycielsko na chłopaka.

-Jestem Jake White.-przedstawił się chłopak.
-Ta, super.- odrzekła wkurzona Patricia i gdy zobaczyła swoją przyjaciółkę idącą do pokoju krzyknęła: - Joy, a ty gdzie?! Jeszcze nie skończyłyśmy!
-Może ty nie skończyłaś, ale ja tak!-odkrzyknęła dziewczyna i zniknęła w pokoju.
-Idę z nią pogadać.- powiedziała, ale nagle poczuła kogoś rękę na swoim ramieniu. Spojrzała na osobę i ujrzała Ninę. Usłyszała tylko szept przyjaciółki "Zebranie u nas.", po czym odeszła razem z Eddie'm do swojego pokoju.

- O co chodzi? - rzucił któryś z chłopaków, chyba Alfie.
-Śniła mi się Sara.
-Jak?!- zdziwił się Eddie.
-No, wiesz, normalnie. Dziewczyna miała sen, w którym przyszła stara pani, która- tak na marginesie- nie żyje, pogadały sobie jak za dawnych czasów, później się pożegnały, jedna poszła w drugą stronę, druga w drugą i BUM! Koniec bajki i snu. The End.-powiedziała rozdrażniona Patricia.
-Emm... tak, dzięki Patricio. A teraz może jak to było, ale bardziej ogólnie...?- odparła Nina.- Najpierw przyśniła mi się łąka... -zaczęła opowiadać Nina, a wszyscy uważnie jej słuchali. Po chwili dziewczyna skończyła mówić.
-Noo... -zaczął Eddie.- Wygląda na to, że mamy nową zagadkę do rozwiązania... Ale mam jakieś dziwne przeczucie. Wiąże się to z tym nowym...

- A ja chyba wiem kim on jest.- powiedziała cicho Mara, ale wszyscy i tak ją usłyszeli.
-Kim? -spytała Amber.
-Tym całym Potomkiem Anubisa ze snu Niny. W końcu...- nie dokończyła, ponieważ w ręku dziewczyny 
pojawił się medalion ze snu Wybranej.
-Medalion! Maro, brawo!- odparła Amber. -To jest pierwszy. Ile jeszcze?
-Tego nie wiadomo...- powiedziała niepewnie Martin.




~*~*~*~*~*~*~*~*~

Wzięłam się za siebie i o to jest! Chociaż zajęło mi to w miarę dużo czasu, to mam nadzieję, że wam się podoba.
Rozdział oczywiście dla mojej kochanej joylitte, która suszyła mi głowę tym rozdziałem. Mam nadzieję, że Ci się podoba, kicia! xx
Rozdział pisany podczas słuchania wszystkich płyt One Direction. Chłopacy dają mi niezłego kopa! ;)
Co mogę wam więcej napisać... No tak- szczęśliwych Walentynek! Oby były pełne miłości ;D
Jak będziecie je spędzać? Bo ja z moim Liam'em (z One Direction oczywiście ^^), a joylitte z Brad'em :D
Jeśli będą jakieś błędy- piszcie. No i zapraszam do zakładmki "SPAM"! :)


xoxo,
Lost in dreams

sobota, 1 lutego 2014

SPAMY

Cześć :)
Chciałam tylko powiedzieć, że jest już zakładka "SPAM", w której możecie pisać o waszych blogach. Od następnego rozdziału (rozdział 7 cz. 2) każdy spam pod rozdziałem będzie usuwany.

PS: Jeśli "dobrze pójdzie" nowy rozdział dodam i napiszę dzisiaj :)



xoxo,
Lost in dreams.

czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 7 część 1 "Co za dupek!"

W końcu jest!! Doczekaliście się. Wreszcie... Bardzo was przepraszam, ale chyba mnie rozumiecie. Szkoła, lekcje, nauka, zadania domowe, tańce... Mam nadzieję, że się cieszycie z tego rozdziału i przeczytacie go do końca :)
Nowi bohaterowie pojawią się wkrótce, ale nie mogę wam powiedzieć jakiego dnia dokładnie, ponieważ ja sama nie wiem, kiedy dodam kolejny rozdział.
Miłego czytania!
~*~*~*~*~*~*~

Wiesz jak to jest czuć się niepotrzebnym, zapomnianym? Ta dziewczyna to wie. Jej chłopak od tygodnia spędza dużo czasu z inną dziewczyną, a ona myśli, że ją zdradza. Jest w wielkim błędzie. Ale kto powie, że ona się myli, skoro wszyscy myślą, iż ona się tym nie przejmuje? Nawet jej przyjaciółka tego nie zauważa...
Jednak tego dnia było inaczej. Gdy po kolacji Eddie zaproponował K.T. spacer, a ona się zgodziła, Patricia nie wytrzymała. Pobiegła do pokoju, a tuż za nią wszystkie dziewczyny. Jerome postanowił porozmawiać z Miller'em. W końcu Trixie jest jego przyjaciółką.
-Co za dupek!-mówiła Patricia przez łzy-Jeśli nie chce ze mną być, to może mi to powiedzieć!
-Hej-pocieszała ją Joy załamana stanem przyjaciółki-Masz nas. Nie przejmuj się nim. Zresztą! Jerome jest prawie jak twój brat. Pogadam z nim. Wszystko się wyjaśni, obiecuję!-Mercer wyszła z pokoju.
Po pięciu minutach wróciła uśmiechnięta.
-Otóż-zaczęła-Jerome sam o tym pomyślał. Był zdziwiony twoim zachowaniem! Wszystko powinno się wyjaśnić. Już my się tym zajmiemy!-puściła przyjaciółce oczko i ją przytuliła.
-Dziękuję-wyszeptała Williamson i wtuliła się w przyjaciółkę.
-Nie ma za co, jesteśmy jak siostry! Zresztą...-spojrzała się na dziewczyny i się uśmiechnęła- wszystkie nimi jesteśmy!
Wtedy Williamson czuła się szczęśliwa i wiedziała, że jest dla kogoś ważna. Do pewnego momentu...
-Hejka!- do pokoju weszła uśmiechnięta Rush- Co wy tak tu siedzicie? Stało się coś?!
-Tak!-wrzasnęła Patricia- Ty się stałaś!
-O co ci chodzi?-K.T była w szoku. Nie wiedziała o co chodzi Patricii.
-O co mi chodzi? O co tobie chodzi! Od tygodnia chodzisz gdzieś z Eddie'em, ucze...-dziewczyna nie dokończyła, bo do pokoju wparował Jerome.
-Sorki, że przeszkadzam-spojrzał gniewnie na K.T.-Ale wszystko już wyjaśnione, Trixie! Idź pogadać z Eddie'em!

Patricia bała się rozmowy z Eddie'em. Nie wiedziała, czego ma się spodziewać. Zapukała do drzwi, a gdy usłyszała "Proszę!", weszła do pokoju. Byli w nim Eddie i Fabian.
-To ja się zmywam-powiedział szybko ten drugi. Był już przy drzwiach, ale się cofnął.-Mara jest u siebie?
-Nie, jest u mnie, bo...-już chciała powiedzieć "bo mnie pocieszała", ale się powstrzymała. Pokazałaby w ten sposób, że jest słaba. Szybko dokończyła swoją wypowiedź:-chciała coś od Amber.
-Aha...?-odpowiedział zdziwiony Fabian.-To ja idę.-dodał i się oddalił.
W pokoju zostali tylko Patricia i Eddie. Dziewczyna nie wiedziała od czego zacząć rozmowę, więc usiadła na łóżku Rutter'a i patrzyła się na swoje ręce w nadziei, że to Miller zacznie rozmowę. Chłopak podszedł do niej i usiadł na łóżku.
-O co chodzi?- spytał ze zmartwioną miną obejmując ją ramieniem. Patricia szybko wstała, stanęła przed Eddie'em z założonymi rękami i prawie krzyknęła:
-O co mi chodzi?! To ty wychodzisz z K.T cały czas i to z nią rozmawiasz! Teraz to ona jest twoją dziewczyną?!- wyrzuciła z siebie, a potem zaczerpnęła dużo powietrza. Eddie parsknął śmiechem.
-Gaduło, jesteś zazdrosna?
-Ja. Nigdy. Nie. Jestem. Zazdrosna!-powiedziała patrząc na niego spod przymrużonych powiek.
-A ja jestem Elżbieta II.-wymsknęło się Miller'owi, a za drzwiami usłyszeli chichot oraz kogoś, kto szeptał "Alfie, cicho, na pewno nas usłyszą!". Spojrzeli się na siebie i już wiedzieli, kto to wyszeptał:


-Amber.-powiedzieli bezgłośnie i cicho podeszli do drzwi. Słyszeli, jak ktoś szepce "Alfie, to przez ciebie! Teraz na pewno nas słyszeli!". W jednym momencie Ozyrion pociągnął drzwi i do pokoju wpadła reszta mieszkańców Anubisa.
-Co wy wyprawiacie?!-wykrzyknęła Patricia.
-My... tylko...-jąkał się Alfie.
-Szukamy mojego kolczyka!-powiedziała szybko Amber.
-Kolczyka...?-powtórzyła Williamson.-Wiesz Amber, wydaje mi się, że wiem gdzie jest twój kolczyk...
-Tak? Gdzie?!
-W uchu! A teraz skończcie podsłuchiwać! Nie macie nic lepszego do robienia?!-odpowiedziała dziewczyna Miller'a.
-W zasadzie, to...-zaczął Lewis.
-To było pytanie retoryczne, matole...-powiedziała znudzona Patricia.
-Oh... To pa!-krzyknął chłopak i wziął Amber za rękę i zaczął uciekać. Szybko stanął, spojrzał na rękę, którą trzymał, a później na dziewczynę. Gdy zobaczył, że trzyma osłupiałą Millington, szybko puścił jej rękę, bąknął "Sorry", podbiegł do Willow i z nią wybiegł z domu Anubisa.
-T-to... było-jąkała się Amber-dziwne...
-Trochę...-przytaknęła Nina.
-Koniec zebrania!- powiedział teraz Eddie i wszyscy oprócz niego i Williamson poszli do salonu.
-To... powiesz mi o co chodzi?- spytała już spokojnie Williamson.


-Cóż... to długa historia.
-Mam czas.
-Jak wiesz, moja mama wychowywała mnie w Stanach...-zaczął Miller niepewnie, a kiedy zobaczył, że Patricia przytaknęła, kontynuował.-Wszystko było fajnie. Myślałem, że to naprawdę ona. No wiesz, na zdjęciach wyglądała jak "ona". Do pewnego czasu myślałem, że to naprawdę moja mama. Ale niedawno Sweet powiedział mi, że kiedy byłem mały, moja mama miała wypadek samochodowy i zmarła na miejscu. Od tego czasu wychowywała mnie siostra mamy- Jane. Były od siebie o rok starsze i strasznie podobne. Nic dziwnego, że nie skapnąłem się, że to nie mama. A kiedy ojciec powiedział mi prawdę, wnerwiłem się, wyszedłem z jego gabinetu i natknąłem się na K.T, która wszystko słyszała. Od tamtego czasu pomagała mi się ze wszystkim uporać. Przyrzekam, nie miałem pojęcia, że byłaś zazdrosna.
-Eddie, ja... j-ja przepraszam. Nie wiedziałam... Myślałam... Ugh...! Jestem żałosna.
-Nic się nie stało, sam bym się tak zachował. -powiedział Miller i dodał- To co, wszystko okej?
-Tak.-odpowiedziała dziewczyna i uśmiechnęła się niepewnie. W odpowiedzi chłopak ją pocałował.



~*~*~*~*~*~*~*~




Tsaaa, trochę musieliście czekać... Jutro zabieram się za drugą część siódmego rozdziału. Mam nadzieję, że jeśli na razie czekaliście, to poczekacie również i teraz ;D
Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Za wszelkie błędy przepraszam :)


xoxo,
Lost in dreams <3

sobota, 5 października 2013

Przepraszam...

Cześć i czołem :)
Wiem, wiem... Nie ma rozdziału. I bardzo was za to przepraszam. SPRÓBUJĘ go dodać jeszcze dzisiaj, nawet zaraz. Obiecuję!
Jak (zapewne) widzicie i słyszycie, dodałam pasek z muzyką. Się okazuje, że to w cale takie trudne nie jest :D Ale nie będę się wam tutaj rozpisywała. Przeczytam sobie rozdział jednej z moich ukochanych blogerek i może wena mnie najdzie... To czmycham czytać i zaraz potem pisać :)


Sibuna,
Lost in dreams

sobota, 24 sierpnia 2013

Rozdział 6 "Trixie! Widzę, że lubisz eksperymentować!"

Przepraszam, że nie dodałam wczoraj tego rozdziału, ale byłam MOCNO wstrząśnięta pewnym faktem z książki. Tak, tak... Pomyślicie na pewno, że jestem jakaś dziwna, no ale co ja poradzę?! :D
Dobra, a teraz rozdział. Powiem wam tylko, że to śniadanie (moim zdaniem) to komedia. Zapraszam:

~~*~~*~~*~~*~~
-Musimy znaleźć niejaką "Laskę Anubisa".
-Hahaha, co takiego?!-zdziwiła się K.T
-Laskę Anubisa.-odpowiedziała jej spokojnie Nina-Nie wiem jeszcze do czego ona ma służyć, ale na pewno się tego dowiemy. Niestety, nie dzisiaj. Sibuna?-dodała po chwili przykładając rękę do oka
-Sibuna.-powiedziały wszystkie i poszły spać.

Na śniadaniu było cicho i nic niezwykłego się nie stało. Do pewnego momentu...
-Gaduło?-spytał się Eddie
-Tak, skunksie?-Patricia i Ozyrion uśmiechnęli się do siebie
-Wygrałem zagład!
-Nie radzę przy śniadaniu!-mruknął pod nosem Jerome, ale Miller go zignorował.
-Ahh! No tak...-zaśmiała się Williamson
-To co dostanę?
-Emm... Daj mi się zastanowić, okej?
-Oczywiście!-powiedział uradowany
-Zaraz, zaraz!-powiedziała Amber-Jaki zakład?
-Założyłem się z Patricią, że w ciągu miesiąca mnie nie obrazi bez żadnego powodu.
-Ahaaa...-powiedziała Millington
-A wtedy, no wiecie... Jak szliśmy do Domu dwa dni temu?-wtrąciła Nina
-Wtedy miałam powód!-wykrzyknęła Patricia
-No tak...-zamyśliła się
-Amber, podasz mi miód?-powiedziała Williamson smarując kanapkę dżemem porzeczkowym.
-Jasne!-wzięła miód i jej go podała.-Proszę.
-Dzięki-uśmiechnęła się.
-Trixie!-powiedział Alfie-Widzę, że lubisz eksperymentować!
-Bardzo...-w tym momencie wstała i podeszła do Eddie'go-Zwłaszcza na moim chłopaku!
W tym momencie kanapka wylądowała na głowie Ozyriona. Wszystkich zatkało.
-Za co?!-wykrzyknął Miller
-Mówiłem!-wrzasnął Jerome-Nie pytaj Pat o nagrody podczas posiłku!
-Jerome ma rację-powiedziała po chwili-To nagroda. Nie było w pobliżu mleka, ani soku, więc musiała się zadowolić kanapką...-westchnęła teatralnie
-Nie ma nic do picia?! -wykrzyknęła Trudy z kuchni-Proszę, już macie.-mówiąc to postawiła na stole mleko i sok.
-O!-wykrzyknęła Williamson-Eddie, rabacik!-po czym wylała na niego sok-Pamiętasz? Raz było mleko, więc pora na coś innego.Wszyscy śmiali się, ponieważ mina Ozyriona przebiła wszystkie możliwe.
-Dziękuję, Gaduło!-Miller wstał-Za ten prezent muszę Cię MOCNO uściskać!
-O nie, nie nie!-zaczęła uciekać-Nie trzeba!
-Ależ trzeba! Nie daj się prosić, Gaduło.
-Komedia!-wykrzyknęli Lewis i Clark-Ma ktoś popcorn i kamerę?!
Wszyscy wraz z Trudy pokładali się ze śmiechu, gdy widzieli jak Pat ucieka przed Eddie'em. Nagle Williamson postawiła na równe nogi Millington i stanęła za nią.
-Uwaga!-krzyknęła zdyszana Patricia-Amber jest nietykalna!
-Amber, mogłabyś?-spytał się Eddie
Nagle Millington podłożyła nogę przyjaciółce i z boku przyglądała się jak Miller łapie zdezorientowaną Williamson.
-Dziękuję-powiedział uradowany do Amber
-Kurde!-wrzasnęła Patricia
-I co? Warto mnie oblewać?
-Raczej...-w tym momencie się pocałowali. Niestety ich pocałunek nie trwał długo, ponieważ Millington musiała się wtrącić.
-Awwww!
-Amber!-wrzasnęli wszyscy
-No co?!-powiedziała naburmuszona

Po zajęciach K.T przechodziła obok gabinetu dyrektora i usłyszała, że Sweet kłóci się ze swoim synem. Postanowiła dowiedzieć się o co chodzi. Kucnęła przy drzwiach i słuchała. Żeby nic nie wydawało się
-Dlaczego dopiero teraz mi to mówisz?!-wykrzyknął Eddie. Rush doskonale wiedziała, że chłopak jest wkurzony nie na żarty
-Nie chciałem Ci tego mówić wcześniej. Wiem, że to nie jest dobra wiadomość, ale musisz mnie zrozumieć, Edison.-mówił spokojnie Sweet
-Prędzej uporam się z tym, że mówisz mi Edison, a nie Eddie!-gdy mówił ostatnie słowo wyszedł z gabinetu i natknął się na K.T.
-Ile słyszałaś?-warknął
-Nie wiele. Tylko końcówkę. Możesz mi powiedzieć o co chodzi?-Kara martwiła się o niego, bo wiedziała, że coś złego się dzieje
-Tak, ale musisz mi obiecać, że nikomu nie powiesz. Nawet, a w szczególności Patricii. Nie chcę jej martwić.
-Jasne-wyciągnęła do niego rękę, którą on od razu uścisnął
-To chodźmy się przejść. Nie chcę, żeby ktoś usłyszał.



~~*~~*~~*~~*~~
Rozwalił mnie tym! Na kartce pisze "Hey mum!" xD
I jak się wam podobało? Mam nadzieję, że jakoś wyszło. Postaram się jutro dodać nowy rozdział. Powiem wam tylko tyle, że rozdział będzie krótki i w całości o Peddie. Oto, o czym będzie:
K.T spędza coraz więcej czasu z Eddie'em. Jak Patricia to zniesie?
Czy przyjaciele pomogą jej się uporać z tą sytuacją?
Williamson będzie musiała porozmawiać z Miller'em. Jak ta rozmowa będzie wyglądała?
Czy przyjaciele będą jej towarzyszyli?



xoxo,
Lost in dreams

czwartek, 22 sierpnia 2013

Informacja

Przepraszam, ale rozdział 6. będzie dopiero jutro. NIKT, ani NIC mnie nie przekona, żeby napisać ten rozdział dzisiaj. Naprawdę, z ręką na sercu przyrzekam, że jutro dodam ten rozdział.

xoxo,
Lost in dreams

środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 5 "Powiedziałam im, że nie przeszkadza mi to, że są razem."

Macie piąty rozdział :) Mam nadzieję, że się wam spodoba.


~~*~~*~~*~~*~~
-Myślisz, że Sibuna wznowi "działalność"?-powiedziała prawie szeptem K.T
-Nie mam pojęcia...-westchnęła Amber-Jeśli nie będzie żadnej zagadki i tajemnicy to niestety Sibuna się rozpadnie.
-Szkoda...-posmutniała K.T-A zmieniając temat
-Tak?-spytała Amber
-Pogodziłaś się z całą tą sytuacją?
-Jaką "sytuacją"?
-No, wiesz... W końcu Alfie chodzi z Willow-powiedziała szybko K.T-Nie wkurza Cię to?
-A co ma mnie wkurzać, co?!-krzyknęła Millington-Przecież nie stanę mu na drodze!
-Okej, nie było tematu...-odpowiedziała szybko Rush. Czuła, że Amber źle się czuje z tą sytuacją-Ja idę na kolację. Idziesz ze mną?
-Nie, zaraz przyjdę.
-Spoko, to do zobaczenia na dole!
-Yhym...-powiedziała Millington i położyła się na łóżku. Musiała to wszystko sobie poukładać. Było jej naprawdę smutno, gdy dowiedziała się od dziewczyn, że Alfie chodzi z Willow. Ale on i Willow... Pasują do siebie idealnie, jak dwie krople wody!
Po chwili Amber zobaczyła, że cały czas jest w mundurku, gdy reszta była już dawno przebrana. Szybko ubrała dżinsowe rurki i bluzkę, którą kupiła sobie w Nowym Jorku, a do tego czarne obcasy. Włosy cały czas miała rozpuszczone, więc zdecydowała je tylko przeczesać i wyszła.
Przy stole byli już prawie wszyscy.
-A gdzie Nina, Mara i Fabian?-spytała się Millington wchodząc do jadalni
-Jeszcze nie przyszli. Pewnie mają dużo do obgadania-odpowiedziała Joy
-Aha-powiedziała Amber-Ciekawe czy doszli do jakiegoś porozumienia...
-Amber!-powiedziała Patricia, która siedziała obok Eddie'go i z nim rozmawiała, aż do teraz
-Co znowu robię źle?!
-Nie powinnaś...-przerwała, ponieważ do jadalni weszli Martin, Jaffray i Rutter-To ja jestem już cicho-powiedziała do siebie.
Gdy cała trójka usiadła Millington spytała cicho Ninę
-I co?
-Później ci powiem-Wybrana się uśmiechnęła
-Okej-blondynka odwzajemniła uśmiech
Po kolacji wszyscy się rozeszli.

Do jednego z pokoi weszły cztery dziewczyny. Gdy ciemnoskóra dziewczyna zamknęła drzwi, jedna z nich-blondynka od razu pisnęła
-I co ci powiedzieli? Rozstają się?!-zaczęła zadawać pytania
-AMBER!!-wykrzyknęły za głośno pozostałe trzy
-Przepraszam...-powiedziała cicho
-Rozmawialiśmy...-zaczęła ciemna blondynka-Powiedziałam im, że nie przeszkadza mi to, że są razem, i że...-nie zdążyła dokończyć, po Millington jej przerwała
-Zaraz, zaraz...-powiedziała po woli-Jak to Ci nie przeszkadza?!-wykrzyknęła
-Normalnie, Amber, normalnie!-krzyknęła czarnowłosa dziewczyna tak głośno, że cały Dom mógł ją usłyszeć-Kontynuuj, Nino-powiedziała już spokojnie
-Dziękuję, Pat-obie się uśmiechnęły-Powiedziałam im, że nie przeszkadza mi, że są razem, i że mogą być razem beż ŻADNYCH przeszkód. To wszystko!
-To czemu nie było was tak długo?-wtrąciła się K.T
-Bo oni mi jeszcze mówili jak to "się zaczęło".
-Rozumiem...-powiedziała Rush, a reszta przytaknęła
Od razu jedna po drugiej poszły do łazienki się umyć i momentalnie każda z nich zasnęła. Sen Niny nie był jednak tak spokojny, jak reszty mieszkańców Anubisa.
-Wybrana-mówi Sara.-Wybrana...-powtarza.

-Tak, Saro?
-To nie koniec! Musicie ją znaleźć!
-Ale kogo mamy znaleźć, Saro?
-Nie kogo, dziecko, tylko co-nagle Sara pokazuje mi pewien przedmiot.
-Ale gdzie mamy jej szukać i co z nią zrobić?
-W swoim czasie się dowiesz. Ale uważaj! Kruk Cię obserwuje i nic nie stanie mu na drodze, aby ją zdobyć.
Nagle Nina się obudziła i zapaliła lampkę. W końcu!-pomyślała-Dostałam wiadomość!!
-Dziewczyny! Pat, K.T, Amber WSTAWAJCIE!
-Co się stało?-spytała zaspana K.T
-Wiesz, która jest godzina?!-syknęła Patricia i rzuciła poduszką w Martin
-Takie budzenie w środku nocy po długiej przerwie źle robi na cerę!-poskarżyła się Amber
-Nie uwierzycie co się stało!
-Jest jakaś wielka wyprzedaż?-ożywiła się Millington-Gdzie? Kiedy? O której? Ile procent?-zasypała pytaniami Ninę
-Ne, Amber. Przyśniła mi się Sara.
-I co mówiła?-spytała Amber
-Żeby Cię pozdrowić i życzyć Wesołych Świąt, wiesz?!-powiedziała Williamson-Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać. Muszę zacząć wyzywać Eddie'go...-wszystkie na raz zaczęły się śmiać.
-A mnie to już nie przeprosisz, co?!-naburmuszyła się Millington
-Okej... Przepraszam Amber
-Spoko, wybaczam Ci! To co Ci powiedziała?-teraz zwróciła się do Niny
-Że mamy znaleźć niejaką...



~~*~~*~~*~~*~~*~~
I jak? Podobało wam się?? Mam nadzieję, że tak. Tylko nie jestem pewna, czy jest dosyć długi. Dziękuję za wszystkie wasze komentarze. Jest ich dużo, co mnie cieszy :)
Przepraszam, że tak PÓŹNO, ale wcześniej jakoś nie mogłam i nie miałam czasu.
A oto co wydarzy się w następnym (nowy rozdział jutro) rozdziale:


Patricia ma dla Eddie'go "niespodziankę". Co to będzie?

K.T podsłuchuje rozmowę Millera i Sweeta. Co to będzie?

Czy Pat ma się martwić o "Peddie"?


xoxo,
Lost in dreams