sobota, 4 kwietnia 2015

Ważne

Hej wszystkim :)

Ponieważ pod moim ostatnim rozdziałem był jeden komentarz (mojej kochanej Justysi x) i około 40 wyświetleń,  postanowiłam, że nie dodam rozdziału, dopóki nie pojawi się pod nim min. 5 komentarzy. Wiem, to trochę dziecinne, ale to naprawdę niemiłe uczucie, kiedy pod innymi rozdziałami jest średnio jakieś 10 komentarzy, a tu... tylko jeden. Uważam więc, że decyzja jest słuszna i będę miała przynajmniej czas, na stworzenie dobrego rozdziału ;)
Więc do zobaczenia za co najmniej 5 komentarzy :)
Ahh...! Zapomniałabym!

Z okazji jutrzejszych świąt Wielkiej Nocy, chciałabym życzyć Wam wszystkim, każdemu z osobna, najsmaczniejszego jajka w historii świąt Wielkanocnych, mokrego Śmingusa Dyngusa i wszystkiego, czego sobie zapragniecie, bo jesteście tego warci.


xoxo,
Lost in dreams 

piątek, 30 stycznia 2015

Rozdział 10 część 1 "A kim takim jesteście?"

-I co? Już Ci lepiej?- spytała Blair Maggie. Crought siedziała na swoim łóżku, a Maggie przy toaletce, czesząc włosy. Sydney była w toalecie.
-Tak, już jest dobrze.
-To fajnie. Ej, emm...
-No?-spytała Blest, odwracając się do koleżanki.
-Wczoraj widziałam, jak Toby wychodził z naszego pokoju. Czego tu szukał?-zadała pytanie, krzyżując nogi na łóżku.
-Przyszedł pogadać.
-To wszystko?
-Tak, dlaczego sądzisz, że miałby tu robić coś więcej?
-Naprawdę, nie zauważyłaś, jak Toby na ciebie patrzy?
-No jak niby? Normalnie.
-Jeśli patrzenie na kogoś, jak na 8. Cud Świata jest normalne, to ja jestem święta.
-Już nie przesadzaj!-zdenerwowała się Maggie. To niemożliwe, żeby on tak na mnie patrzył.-dziewczyna próbowała wszystko zrozumieć.

-Oj, uwierz mi- nie przesadzam.
-Dobra, daj już spokój.
-Z czym daj spokój?-do pokoju weszła Sydney, ubrana w mundurek szkolny.

-Blair uważa, że Toby coś do mnie czuje.-powiedziała wnerwiona Blest.
-No i ma racje.-parsknęła Mealt, a Crought podniosła ręce, jakby chciała powiedzieć 'Halleluja!'.
-Dobra, mam dosyć. Idę się umyć, do zobaczenia na śniadaniu.- i wyszła z pokoju.
-Kiedy ona zrozumie, że Toby ją kocha?-Blair spytała Sydney.
-Uwierz mi, nie mam pojęcia.

-Hej Pat.-powiedziała uśmiechnięta Kate, widząc wchodzącą do jadalni przyjaciółkę.-Wyspana?
-Cóż, może być. A ty co taka uśmiechnięta od rana?
-Zawsze z rana mam dobry humor.
-Dobra. Słuchaj... pójdziemy razem do szkoły? Musiałybyśmy porozmawiać.
-Coś się stało?
-Nie, nie!-zaprzeczyła szybko.-Po prostu chcę pogadać.
-Aha... No dobra.
-To fajnie.-odpowiedziała Patricia i usiadła obok Eddie'go.
-Dobry.-dała mu buziaka w policzek, a on ją objął.-Śpiący?
-Nie, dlaczego?
-Po prostu zawsze chce ci się rano spać.
-Widzisz, mała zmiana. Raczej na lepsze, prawda?
-Taa, mhm.
-Że niby nie?
-Człowieku, a czy ja coś powiedziałam? Rany, z tobą, to jak z babą.-powiedziała rozbawiona Williamson, a Eddie odburknął coś, co brzmiało jak: "Spójrz na siebie."

-Coś mówiłeś?-spytała jego dziewczyna, cały czas się śmiejąc.
-Nie, nieee.
-To dobrze.-odpowiedziała, po czym zabrała się za jedzenie tostów.
Kate patrzyła się na nich rozbawiona, a po chwili zaczęła się głośno śmiać.

-A tobie co?-spytał Jake, wchodząc do jadalni.
-Po prostu...-dziewczyna nie mogła przestać się śmiać.
-Może się uspokujesz, a później mi powiesz?-zadał pytanie White, a Blest pokiwała twierdząco głową, po czym zaczerpnęła głęboko powietrza i zaczęła mówić:
-Bo Pat i Eddie zaczęli się kłócić i... po prostu... ich twarze...-znów zaczęła się śmiać.-No nie mogę!
-Dobra, ogarnąłem, o co chodzi.-chłopak przewrócił oczami i zabrał się za jedzenie.
-Idziemy?-zapytała Patricia, wstając z krzesła i spoglądając na Kate, która kończyła tosta.
-Już chcesz iść? Przecież mamy jeszcze sporo czasu!
-Tak, ale zapomniałaś chyba, że miałyśmy porozmawiać.-powiedziała, widząc dziwne spojrzenie Jake'a.
-No tak, zapomniałam. Więc chodźmy.-wzięła naleśnika i poszła za Williamson.-To... o czym chciałaś 
porozmawiać?
-Emmm... więc, widzisz...
-No wykrztuś to z siebie!

-Wierzysz w mitologicznych Bogów Egipskich i inne takie?
-No... hmm... nie?
-To musisz zacząć, bo oni istnieją naprawdę i jesteś zmuszona nam pomóc.-powiedziała Patricia na jednym wydechu.
-T-to m-mama miała rację?
-Tak, wiem, to może ci się wydawać... Czekaj. Zaraz. Wróć. Co?! Jak to 'mama miała rację'?!
-No... bo...-Kate nie wiedziała, czy może powiedzieć Patricii sekret jej i mamy.
-Po prostu to powiedz.
-Kilka dni przed śmiercią mama ostrzegła mnie, że gdy wyjadę do Domu Anubisa, lub jakiegoś innego Domu, to będę mogła być w niebezpieczeństwie, tak samo jak ona. A potem zaginęła. A dzień później ją znaleźli. Martwą. Przed jakąś biblioteką, w której można było znaleźć wszystko na temat wszelkich religii. Potem szukałam tam czegoś, co mogłoby być związane oz jej śmiercią. Ale nic nie znalazłam. W sumie, to nie wiedziałam nawet dokładnie, czego szukam, po prostu musiałam się czymś zająć. Mama wiedziała, że będzie miała umrzeć. Powiedziała mi to kiedyś, jak byłam bardzo mała. Myślała wtedy, że śpię. Nigdy nie zapomnę jej słów- "Za kilka lat zginę. Jak sobie beze mnie poradzicie?". Nie chciałam jej zawieść, a że byłam najstarsza, robiłam wszystko, żeby była ze mnie dumna. Wiem, że była. Czuję to.
-Czyli, że wiedziałaś o wszystkim?- Po tych informacjach, Patricia powili dochodziła do siebie.
-'Wszystkim', czyli?
-Że istnieją Bogowie Egipscy, i w ogóle...
-Nie do końca. Mama powiedziała tylko, że na świecie wciąż istnieją potężne, mitologiczne postacie i są gotowe nas zabić tylko po to, żeby panować nad całym światem.
-'Nas', w sensie ludzi?
-Nie. 'Nas', w sensie moją babcię, mamę i mnie. I moje najstarsze dziecko, jeśli będę je miała.
-A kim takim jesteście?
-Nie pamiętam dokładnie... Potomkami Anubisa? Jakoś tak.- powiedziała Kate, tym samym wprawiając Patricię w zdumienie. 



~*~*~*~*~*~*~*~

 Czekam na hejty! :)
 Wiem, minęło ponad pół roku. Nie jestem z siebie dumna. Mam ochotę na siebie wrzeszczeć.
 Miałam zamiar dodać ten rozdział w ferie. Na szczęście, czy też nieszczęście, jestem chora, siedzę w domu i postanowiłam wreszcie dopisać zakończenie rozdziału. Oczywiście, jak to ja, musiałam napisać tak, że:
 1) Jest jedna, wielka porażka, bo nie mam talentu.
 2) Zakończyłam niedopowiedzeniem, bo będę miała przynajmniej PORZĄDNY powód, żeby usiąść przy laptopie i napisać drugą część rozdziału.
 3) Jest STRASZNIE krótki.
 Kurde, sama nie wiem, czy treść się trzyma kupy, bo pozapominałam wątków i je pozmieniałam, a w sumie to tylko dwa- Potomek Anubisa i śmierć mamy Kate i Maggie. Jezu, po co ja to zrobiłam?! Przez tą gorączkę już nawet nie myślę...
 Hahahahahahaha, Karolcia chce iść w kierunku pisarstwa w liceum. Warto? Myślicie, że sprzedam jakieś książki? Bo ja w to wątpię. Chociaż mam już pomysł na książkę- dramat ^o^ xd
 Hmmmmm... mój ulubiony blog o 1D będzie wznawiał działalność! TAK, BICZYS! Już się nie mogę doczekać :D
 Nie wiem, co jeszcze chciałam napisać...
 Zrobiłam dwa akapity, ale wyglądają na trzy, bo drugi jest długi (nie miałam jak go podzielić).
 Nie chcę wam obiecywać, że w ferie (14.02-01.03) dodam rozdział, ale na 80% będzie.
 Btw, chciałam zrobić one shot świąteczny, ale nic z tego nie wyszło, bo całą przerwę świąteczną spędzałam z przyjaciółką i rodziną (głównie babcią, u której spałam prawie całą przerwę xd).
 Przepraszam, że rozdział taki krótki, ale chciałam skończyć w tym momencie. Zastanawiałam się, czy do tego nie dodać jeszcze momentu, w którym Alfie (Boże, co ja chcę zrobić?!) wtajemniczy Jake'a, ale stwierdziłam, że nie. Wtajemniczy go kiedy indziej.
 Dobra, mam wrażenie, że ta część zajmie zaraz więcej miejsca, niż rozdział, więc się zamykam i pozwalam wam skomentować rozdział! ;)
Z całego serca dziękuję osobom,
które jeszcze tu zostały.
Bez was nie miałabym motywacji.
Kocham Was!

xoxo,
Lost in dreams